Kuba zachwyca absolutnie, pod warunkiem jednak, że przyjeżdża się tam z otwartym umysłem. Na Kubie nie można oczekiwać luksusów, w zasadzie wymieniając spostrzeżenia z uczestnikami wyjazdu jednego z polskich touroperatorów zauważyliśmy, że wybrane przez nas hotele zaliczają się do luksusowych, między innymi dlatego, że w kranach na bieżąco mieliśmy wodę ;). Podawane na śniadanie „szynki” przypominały znane nam z zamierzchłych czasów słynne „mortadele”, tlen w bazach nurkowych jest dobrem luksusowym, a ceny na Kubie są absolutnie zawrotne. Kuba natomiast w zamian oferuje wszystko to, czego możemy oczekiwać na wakacjach marzeń, choć czasem trzeba tego dobrze poszukać. Muzyka, muzyka i jeszcze raz muzyka- szczególnie wieczorami całe miasta i miasteczka grają, śpiewają i tańczą. Plaże są zdecydowanie z kategorii tych niebiańskich, zachody i wschody słońca pozostaną z pewnością niezapomniane. Architektura- szczególnie tych odrestaurowanych już miejsc, natura, klimat i serdeczność mieszkańców zdecydowanie zachwycają. A nurkowanie zapiera dech w piersiach! Wielki błękit kubański to prawdziwy wielki błękit, przejrzystość wody i to nie tylko w cenotach powala na kolana, będąc tam nie sposób nie marzyć, aby móc tam jeszcze wrócić. I choć Kuba to zderzenie sprzeczności, to warto tam być, aby tych sprzeczności doświadczyć.











































